Pierogi to nasz znak rozpoznawczy — podajemy je od pierwszego dnia działania lokalu i żadna impreza nie obchodzi się bez stacji lepienia na żywo. Za kulisami codziennie rano spotyka się trzyosobowa brygada, która do południa lepi średnio 400 sztuk.

Ciasto — proste, ale niebanalne

Mąka pszenna z dolnośląskiego młyna, jajka z wolnego wybiegu i letnia woda. Żadnych dodatków. Sekret tkwi w proporcjach i w tym, że ciasto odpoczywa minimum godzinę zanim trafi na stół do wałkowania — wtedy staje się elastyczne i nie kurczy się podczas gotowania.

Każdy kawałek wałkujemy ręcznie na grubość około 2 milimetrów — cienko, żeby ciasto było tłem dla farszu, ale na tyle mocno, żeby pierogi nie rozpadły się w wodzie.

Farsze — sezonowość w praktyce

Kartofle i twaróg z Zagrody Podlasie k. Biedrzychowic, z której odbieramy produkty dwa razy w tygodniu. Jesienią dołączają borowiki z lasów podkarpackich, zimą kapusta kiszona własnego wyrobu — kisimy ją w beczkach w naszej piwnicy od września.

Najpopularniejsza wersja u nas to pierogi z dzikim czosnkowym twarogiem i wędzoną skwarką — sprzedajemy ich ponad 2 tysiące porcji miesięcznie.

Lepienie na żywo — show dla gości

Na eventach i w sobotnie popołudnia ustawiamy stację live cooking, przy której nasza pani Zosia — 34 lata doświadczenia w lepieniu — pokazuje rzemiosło. Goście mogą spróbować sił z wałkiem i zabrać swoje dzieło na talerz.

Pierogi to nie fast food — to godzina pracy czterech rąk na każdą porcję. Widać to i czuć to w smaku.

Dlaczego nie mrożymy

Pierogi podajemy wyłącznie świeże — ciasto po mrożeniu traci elastyczność i charakter. To dlatego wieczorami zdarza się, że ich brakuje. Wolimy powiedzieć „wyprzedane” niż podać produkt drugiej świeżości.

Jak zamówić

W karcie znajdziecie cztery warianty: klasyczne ruskie, z twarogiem i czosnkiem dzikim, z borowikami (sezon) i deserowe z borówką. Porcja 12 sztuk — 38 zł. Do pierogów polecamy kiszony żurek i chłodne piwo z wrocławskich browarów.